Logowanie

Moda na czterech łapach - zaprojektuj ubranko dla psa!

Wspomnienie z wakacji

16 czerwiec 2008

Byl to jakos srodek sierpnia kiedy wspólnie z rodzicami wybralismy sie do lasu na grzyby. Las byl ogromny, niezany za bardzo moim psom, mnie do konca tez. Poprostu sie nie konczyl, a przynajmniej tak mi sie wydawalo.
Na poczatku wszystko bylo w porzadku. Nuka, Cezar i Kora cieszyly sie swoboda, wspólnie sie bawily, ale nie spuszczaly z nas oka. Pilnowalismy ich bardzo. Ale widocznie za malo...
W pewnym momencie rozejzalam sie. Pomyslalam "Kora jest, Cezar tez. Ale gdzie Nuka??"
Krzyknelam do rodziców, czy nie ma z nimi Nuki. "Nie ma-uslyszalam-byla z toba". Przerazilam sie. "Co teraz?-myslalam-przed chwila byla ze mna". Pobieglam do rodziców i powiedzialam co sie stalo.
Natychmiast zaczely sie goraczkowe poszukiwnia Nuki. Wolalismy, gwizdalismy, pytalismy grzybiarzy... Nic, a minely juz ponad 2 godziny... "Biedna pewnie wpadla w jakis dól i nie moze wyjsc. Albo zlapala sie w sidla. Albo ja mysliwy zastrzelil. Albo pogryzl ja obcy pies. Albo siedzi gdzies sama i rozpaczliwie popiskuje..."-myslalam. Lzy naplynely mi do oczu. "Gdzie jestes?-powtarzalam sobie w myslach-moja mala kruszynko. Kto mnie teraz rano obudzi liznieciem w nos? Kto rozpruje kolejna zabawke? Kto nada teraz radosc naszemu domowi? Kto powita mnie rdosnym tancem i skomleniem? Kto spojrzy mi pocieszajaco w oczy, gdy bedzie mi zle? Kto bedzie mi towarzyszyl w przechadzkach? Kto zastapi Ciebie Nuka? Los dal Ci nas, a teraz nam Cie odebral... Dlaczego??". W glowie mialam milion mysli. Plakalam. "Wróc do nas. Do mnie, do rodziny"...
Rodzice chcieli juz zrezygnowac, chcieli jechac do domu. Gdy to uslyszalam opanowalo mnie uczucie nienawisci i powiedzialam : " Jak mozecie zostawic swojego najlepszego przyjaciela? Ja sie stad nie rusze!" I musieli ustapic... Szukalismy dalej. Rozdzielilismy sie. Wolalam nadal z coraz slabsza nadzieja i coraz wieksza rozpacza. Nagle uslyszalam, ze wolaja mnie rodzice. Nie chcialam, ale wrócilam. Zobaczylam, ze tata trzyma na rekach Nuke, moja kruszynke! Jakiez bylo moje szczescie. Malutka migiem wtulila mi sie w ramiona, oblizala cala twarz. "Gdzie Ty bylas?"-spytalam jej tylko i powiedzialam "Kocham Cie malutka. Dziekuje, ze jestes". Przytulilam ja i mocno ucalowalam.
Pelni wrazen po meczacym dniu wrócilismy do domu. Dobrze, ze w komplecie. :-)
Od tego czasu Nuka ma przy swojej obrozy adresówke. Na wypadek, gdybym znowu jakims cudem spuscila moje male szczescie z oka...

"Swiat bez zwierzat to pustka"

Komentarze

  • ola56 napisał(a):

    Fajnie kiedy ludzie tak kochaja zwierzęta!!!A one zawsze się potrafią odwdzięczyć.....Pozdrawiam a dla Nuki-hau od Nuki!

Komentarz?

Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis